Pierwsze Wrażenie
Mamo, przedstawiam ci Kasię powiedział Jakub z lekkim zakłopotaniem, prezentując młodą kobietę, którą przyprowadził do domu o tak późnej porze.
Dobry wieczór odparła Danuta, mierząc niespodziewaną gościgię niechętnym spojrzeniem. Jaka urocza godzina na przedstawianie się! Za pięć minut północ
Mówiłam Kubie, że już za późno broniła się natychmiast Kasia. Ale czy on mnie słucha? Uparty jak osioł!
Spryciara pomyślała Danuta z goryczą. Tłumaczy się i przedstawia go jako tyrana. Nie podoba mi się ta dziewczyna.
No to wejdźcie westchnęła, po czym wycofała się do swojego pokoju bez słowa.
Co mogła zrobić? Wyrzucić jedynego syna w środku nocy? Z powodu obcej? Jeśli chcą razem mieszkać, niech będzie. Matka jest od tego, by chronić syna i otwierać mu oczy. A Danuta zrobi to szybko. Jakub odeśle swoją dziewczynę, skąd przyszła, bez żalu. Będzie nawet wdzięczny!
Całą noc Danuta obmyślała plan, jak pozbyć się Kasi z mieszkania.
Nie, nie sprzeciwiała się małżeństwu Jakuba. W jego wieku, trzydziestu lat, pora założyć rodzinę.
Ale nie z nią!
Po pierwsze, była znacznie młodsza. Dowód, że wiatr jej dmuchał w głowę.
Żona? Matka? Gospodyni?
Po drugie, jej zachowanie mówiło samo za siebie: zjawiać się u ludzi o niewłaściwej porze, bez przeprosin! A do tego ośmieliła się oskarżać jej ukochanego syna bez powodu
A na dodatek została na noc!
Czy to jej pierwszy raz, czy nawyk?
W każdym razie Danuta po prostu jej nie lubiła.
Więc Jakub w końcu też przestanie.
Po co tracić z nią czas?
Plan stał się niepotrzebny.
Kasia sama dała jej wszystkie okazje, by sprowadzić ją na ziemię.
Pierwszy sygnał rozległ się już rano.
Zamknęła się w łazience na godzinę.
Jakub, bezradny, krążył po mieszkaniu, coraz bardziej wściekły.
Kochanie, co się stało? zapytała Danuta z przesadną słodyczą. Dziewczyna się przygotowuje, chce ci się podobać
Ale ja muszę iść do pracy!
To zapukaj, wytłumacz jej, że nie jest tu sama zasugerowała matka.
To byłoby niezręczne mruknął. Porozmawiamy później. A ty, mamo, nie spóźnisz się?
Ja? Nie. Jestem gotowa od dawna. Masz, zrobiłam naleśniki. Chodź na śniadanie.
Nawet się nie umyłem!
Trudno, zrobisz to później. Tymczasem nie marnuj czasu zjedz porządnie, potrzebujesz sił na cały dzień.
Jakub usiadł przy stole.
Wtedy Kasia wyszła z łazienki, z ręcznikiem na głowie, lśniąca.
Wreszcie! wykrzyknął Jakub, rzucając się do zaparowanego lustra.
Umył się w pośpiechu, ogolił w ekspresowym tempie, połknął naleśnika w trzech kęsach i już w drzwiach rzucił:
Do wieczora! Mam nadzieję, że się polubicie.
Jakub! przywołała go Kasia. Mieliśmy dziś pojechać po moje rzeczy.
Pojedziemy. Wieczorem. Nie nudź się! Jego głos już rozbrzmiewał na klatce schodowej.
Danuta wstała, zamknęła drzwi za synem, odwróciła się do Kasi i zapytała ostro:
Nie wstydzisz się?
Nie odpowiedziała dziewczyna z uśmiechem. Powinnam?
Jakub się spóźni przez ciebie!
Nie spóźni się. Pewnie weźmie taksówkę. Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Tak czy inaczej, zapamiętaj: nie jesteś tu sama. Jeśli chcesz zająć łazienkę na godzinę rano, wstawaj wcześniej. Na szczęście dziś nie pracuję.
To się nie powtórzy odparła spokojnie Kasia. Przepraszam.
Danuta oniemiała. Liczyła na kłótnię, a tu
No dobrze burknęła, kierując się do łazienki.
Pierwszy przedmiot, który przykuł jej uwagę, to nowa tubka pasty do zębów, otwarta, gdy stara jeszcze się nie skończyła.
Kasia, po co otworzyłaś nową pastę?
Wolę tę.
Mam nadzieję, że przyniesiesz swoją? I swój szampon?
Oczywiście, pani Nowak
I swoje ręczniki!
Przyniosę
Mimo prób wywołania sprzeczki, Kasia nie dała się sprowokować. Wszystkiemu przytakiwała, kiwała grzecznie głową, zapamiętywała swoje przyszłe obowiązki.
Bez argumentów, Danuta przeszła do frontalnego ataku.
Po co tu przyszłaś?
Jakub i ja się kochamy
Oczywiście, że go kochasz, taki chłopak! Ale ja nie rozumiem: co on w tobie widzi?
Nie pytałam go o to
A twoi rodzice?
Mama jest krawcową.
A ojciec?
Nigdy go nie poznałam.
Rozumiem. Dziecko bez ojca. I jak zamierzasz być dobrą żoną dla mojego syna?
Zrobię, co w mojej mocy
Możesz próbować, ale to nie wyjdzie. Mój syn cię nie kocha. Tylko mu się wydaje. Znam go! I nigdy cię nie poślubi! Po co miałby to robić? Już jesteś u jego stóp.
On mnie kocha szepnęła Kasia, drżącym głosem. Jestem pewna.
Łudzisz się. Myślisz, że jesteś pierwsza?
Nie ale to nie ma znaczenia
Nie ma znaczenia? Znudzi się tobą w tydzień! Nie dorastasz mu do pięt! Inteligencję znasz?
Tak. Ale tu słowo jest nietrafione.
A to dlaczego?
Mam dyplom uniwersytecki.
I co z tego? Słuchaj, dziewczyno, wracaj do siebie. To nie twoje miejsce. Próbuję ci to wytłumaczyć od rana, ale nie chcesz słuchać.
Dobrze, pójdę. Ale co powiesz Jakubowi? Nie będzie zadowolony.
To nie twój problem! Wynoś się i nie wracaj. Nie jesteś mile widziana.
Danuta zdziwiła się własnej brutalności. Nigdy nie przypuszczała, że zdolna jest do takich słów. Gorzkie słowa płynęły bez kontroli.
A Kasia?
Dziewczyna patrzyła na nią, rozumiejąc doskonale.
Jej matka była zazdrosna. Ledwo się poznały, a nienawiść już wrze. I to dopiero początek
Drzwi wejściowe zatrzasnęły się: Jakub wrócił wcześniej niż planowano.
Już? warknęła Danuta, która liczyła







